Lombok – Rajska Indonezja ShareList

Od pierwszego momentu kiedy postawiłam stopę na lombockiej ziemi zadawałam sobie pytanie „Dlaczego ludzie wybierają Bali?”. Przecież nic nie może się równać z bezkresną zielenią dżungli Lomboku, z odgłosami dzikich zwierząt, z lazurem wody rozbijającej fale o śnieżnobiałe piaski plaż. Nic nie może się równać z majestatycznymi wodospadami i górującymi nad nimi stożkami wulkanów. A to wszystko pod niebem, które w dzień i w nocy wydaje się na wyciągnięcie dłoni. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie rajskie obrazki znajdziemy przecież na pobliskim Bali, czy na Karaibach. Jednak jest coś co odróżnia Lombok od tych miejsc. Tę wyspę odczuwa się wszystkimi zmysłami. Cisza i spokój pozwalają doceniać takie małe rzeczy, jak śpiew egzotycznych ptaków o poranku. Nie trzeba się spieszyć, denerwować korkami i przebijać łokciami przez turystyczne tłumy. Wystarczy wstać rano, spojrzeć przez okno na ocean, wyjść na boso z domu, wziąć pod pachę deskę, a potem unosić się łagodnie na wodzie w oczekiwaniu na najlepsza falę. Kwintesencja spokoju.

Wstęp mojego posta od razu wskazuje na mój całkowity brak bezstronności w odniesieniu do Lomboku. Na pierwszy rzut oka widać, że to moje ukochane miejsce na ziemi. Zatem, żeby nie być gołosłowną przedstawiam kilka dowodów na to, że Lombok to raj.

Lombok, Indonezja

Lombok, Indonezja

Plaże

Wulkaniczna północ i idylliczne południe, w każdej części wyspy znajdziemy dziewicze, piękne plaże. W wielu relacjach z podróży czytałam, że okolice Senggigi, czyli północno zachodnie rubieże Lomboku, owocują w nieciekawe, zatłoczone plaże z brudno-szarym piaskiem. Moje spostrzeżenia są jednak zupełnie inne. Na północ od tego największego kurortu aż po portowe miasteczko Pamenang skąd odpływają promy na Gili i Bali, rozciąga się pasmo urokliwych zatoczek i zupełnie osamotnionych rajskich plaż. Mimo, że kolor piasku zdradza jego wulkaniczne pochodzenie, to całokształt robi piorunujące wrażenie, przede wszystkim ze względu na poczucie zupełnej izolacji. Plaże rodem z Robinsona Crusoe. Tylko my, palmy i ocean. Godna polecenia jest plaża Setangi oraz polecana snorkelerom Pantai Nipah.

Selong Belenak, Lombok, Indonezja

Selong Belenak, Lombok, Indonezja

Gdyby jednak ktoś wolał plaże z zapleczem gastronomiczno-rozrywkowym, to polecam udać się na południe, gdzie każda zatoka może poszczycić się kolejną niepowtarzalną, rajską plażą. Biały piasek, turkusowa woda i fale idealne dla surferów, a wszystkiemu towarzyszą oszałamiające krajobrazy wzgórz, skał i pól ryżowych. Moim królową południowych plaż Lomboku jest Selong Belenak. Nie słuchajcie podszeptów malkontentów, którzy twierdzą, że jest tam brudno i niebezpiecznie. Tubylcy – głównie instruktorzy surfingu – są przyjaźnie nastwieni, a śmieci, tak jak na całym Lomboku to codzienność, przy czym główna część plaży oraz woda są, jak na warunki Indonezyjskie, nadzwyczaj czyste. Selong to idealne miejsce na rozpoczęcie przygody z surfingiem. Warunki są wręcz idealne, a ceny przystępne. Poza tym po zmroku wydaje się, że zatoka Belenak zamieniła się miejscami z rozgwieżdżonym niebem. Na wodzie unoszą się tysiące oświetlonych łodzi rybackich. Zapewniam, że to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie można zobaczyć na tej planecie- jeden z niewielu przypadków idealnego dzieła współpracy natury i człowieka.

Selong Belenak, Lombok, Indonezja

Selong Belenak, Lombok, Indonezja

Oczywiście oprócz surfingu na Lomboku należy spróbować także nurkowania. Centra nurkowe na północy znajdziemy w okolicach Senggigi, a na południu koło Kuty. Dla początkujących poleca się jednak północną część wyspy, a w szczególności przepiękne rafy Gili. Więcej o nurkowaniu na Bali i Lomboku.

Wodospady

Nic nie kojarzy się bardziej z tropikalną wyspą niż wodospady ukryte w dżungli. Jak na rasowe tropiki przystało, Lombok także obfituje w liczne wodospady. Spośród wielu okalających majestatyczny wulkan Rinjani, dwa wyróżniają się swoimi rozmiarami oraz urodą: Sendang Gile i Tiu Kelep. Jednocześnie oba wodospady cieszą się największą popularnością. Mimo wszystko to miejsce nadal nie jest skażone masową turystyką. Na szlaku spotyka się pojedynczych turystów.

Sendang Gile, Senaru, Lombok, Indonezja

Sendang Gile, Senaru, Lombok, Indonezja

Wbrew temu co możemy wyczytać w przewodnikach trasa na wodospady (start z Senaru 20 minut marszu do Sendang Gile i dalej do Tiu Kelep kolejne 30 minut) nie jest ani długa, ani trudna. Faktycznie na drodze do Tiu Kelep dwa razy przekracza się potok, ale nie można tego postrzegać w kategorii ekstremalnego wyzwania. Mówię, to z pełna odpowiedzialnością, bo byłam tam krótko po trzydniowych opadach. Nie wykluczam jednak, że w porze deszczowej potoki są faktycznie rwące. Przy wyjściu na szlak biuro turystyczne informuje, że zakazany jest trekking bez przewodnika. Można albo się kłócić albo zapłacić dla świętego spokoju. Jednak ostrzegam, że biorąc pod uwagę zakres świadczonych usług, cena jest kosmiczna (około 100 zł za dwie osoby. Mimo wszystko wycieczka na wodospady jest obowiązkowa! Najpiękniejsze i największe jakie do tej pory widziałam!

Kąpiel w wodospadzie wskazana, ale trzeba uważać na potężny strumień wody!

Tiu Kelep Waterfall, Senaru, Lombok, Indonezja

Tiu Kelep Waterfall, Senaru, Lombok, Indonezja

Góry

Niemal z każdego miejsca na Lomboku można zobaczyć majestatyczny wulkan Rinjani (3726 m n.p.m.). Jego potężne rozmiary robią imponujące wrażenie. No i ta świadomość, że to aktywny wulkan, który dość często daje o sobie znać! Niestety wyprawa na Rinjani trwa od trzech do siedmiu dni w zależności od modelu wspinaczki i należy do wymagających kondycyjnie. Codziennie pokonuje się znaczne przewyższenia, a wszystko utrudnia wysoka temperatura i duża wilgotność. Mając do dyspozycji nieco ponad 2 tygodnie w Indonezji postanowiłam odpuścić trekking i spróbować przy okazji kolejnej wizyty na Lomboku. Niemniej cała wyspa, która ukształtowała się głównie w wyniku działalności wulkanicznej jest górzysta i dostarcza niesamowitych doznań estetycznych. Urozmaicony teren podkreśla dzikość i tropikalny charakter wyspy.

Setangi Beach, Lombok, Indonezja

Setangi Beach, Lombok, Indonezja

Ludzie

Jeździmy na koniec świata po piękne widoki, a na miejscu okazuje się, że najpiękniejsi są ludzie. Tym razem nie mogło być inaczej. Pomijam takie kwestie jak serdeczność, bo to nie jest domena tylko i wyłącznie Lomboku. Na wyspie najbardziej zachwyciła mnie otwartość. Mimo różnic kulturowych, religijnych i ekonomicznych Sassakowie (tradycyjny lud zamieszkujący Lombok, 80% mieszkańców wyspy należy do tej grupy etnicznej) wyróżniają się niewymuszoną sympatią oraz atencją dla przyjezdnych. Symptomatyczna może być rozmowa przeprowadzona ze sprzedawcą niezbyt prawdziwych „pereł” na jednej z plaż koło Senggigi. Jako jedyni turyści w tym miejscu staliśmy się jedynym potencjalnym klientem dla lokalnych sprzedawców mydła i powidła. Po długich namowach na kupno różnych pamiątek, ostatecznie zakończyliśmy wszelkie pertraktacje i powiedzieliśmy, że nic więcej nie kupimy. W związku z tym jeden z sprzedawców powiedział „No dobrze, to teraz możemy spokojnie porozmawiać”. Cała grupa handlarzy obsiadła nas dookoła i rozmawiała z nami o futbolu, turystyce i skokach narciarskich (sic!). A potem przeszliśmy do tematów ekonomicznych. Zapytani o to co robią kiedy nie ma turystów (czyli przez prawie 10 miesięcy, bo ruch turystyczny przypada na lipiec i sierpień), odpowiedzieli, że przychodzą i tak do pracy i liczą na łut szczęścia. „Rosjanie, czy na przykład wy, jesteście dla nas królami. Dajecie nam zarobić. Dlatego codziennie tu przychodzimy i wierzymy, że uda nam się zarobić. Mamy nadzieję, że rząd rozpropaguje Lombok, żeby przyjeżdżało do nas tyle turystów, co na Bali.”

Rybak na plaży Setangi, Lombok, Indonezja

Rybak na plaży Setangi, Lombok, Indonezja

O takiej otwartości mówię. Po raz pierwszy ktoś powiedział mi, że właściwie jestem przysłowiowym bankomatem, ale zrobił to w sposób wyrażający nutę wdzięczności i nadziei. A to wszystko w rozmowie, która nie zmierzała już w kierunku sprzedaży kolejnych towarów. Ot zwykła pogawędka na plaży. Ludzie na Lomboku nadal są prawdziwi. Mówią co myślą, pokazują co im się nie podoba, a do tego chętnie służą pomocą i radą. Bardzo mnie to urzekło, szczególnie w konfrontacji z balijską interesownością (która oczywiście jest zasługą zachodnich turystów).

One Comment

  1. Pięknie!

    Sandra
    Wrzesień 7, 2017 Odpowiedz

Leave a Comment

Your email address will not be published.